Chodź, opowiedz mi jak Cię boli


PRZEMYŚLENIA, ZDROWIE / środa, Listopad 21st, 2018

Pisanie o chorowaniu mi nie idzie. Zawsze gdy zaczynam… gdy mam dobry pomysł na tekst, pojawia się myśl „co ja tam wiem”. Są mądrzejsi. Bardziej doświadczeni. I coś zdaje mi się, że chyba mam tak z każdą dziedziną w życiu.

A chciałam napisać o bólu. Tym uporczywym małym draniu, który towarzyszy mi (właściwie to nam wszystkim, przewlekle chorym) na co dzień. Włazi nieproszony w najmniej spodziewanym momencie i tak się panoszy dzień cały. Później niby znika, żeby pojawić się w innym miejscu. Przeszkadza bardzo! Co prawda mówię, że idzie się do niego przyzwyczaić ale nie zmienia to faktu, że jest, że boli i skutecznie utrudnia życie.

Ból bywa różny. Wszystko zależy od schorzenia i dobranych leków. W moim przypadku (RZS, TOCZEŃ) najlepiej sprawdzają się sterydy (encorton). Powinny być stosowane doraźnie przez maksymalnie pół roku. A biorę je ciągiem od przeszło 3 lat. I tak właściwie to leczenie docelowe jest tylko dokładką, bez której mam wrażenie byłoby tak samo. Dotychczas brałam Metotreksat (zastrzyki i tabletki) w dwóch podejściach, jednak nie jestem wstanie go przyjmować. Suma strat jest większa, niż zysków. Prawie rok byłam na Plaquenilu, który okazał się nieskuteczny przy schodzeniu z dawek sterydów. Obecnie przyjmuję Azathioprine. Obstawiam, że będzie to samo co z Plaquenilem – a czuję, to już w kościach.

Królestwo dla tego, kto mi powie, jak odstawić skutecznie sterydy. Ale żeby nie było łatwo, to musi się to odbyć po najmniejszej linii oporu, a nie tak, żebym nie mogła się sama poruszać, jak przy pierwszym rzucie.

Właściwie to tak myślę, że może przesadzam, że ból jest taki straszny. Czasem gorsze dla mnie jest ciągłe zmęczenie i brak energii. To chyba boli samo w sobie najbardziej. I z tym walczy się najgorzej.

Z bólem stawów i mięśni mierze się często za pomocą ćwiczeń – przez rok chodziłam na indywidualne treningi (wspominam to cudownie). Ogólnie ruch działa na nas bardzo dobrze. Takie zastanie się pogłębia tylko objawy choroby. Wiem, że są przypadki, gdy się po prostu nie da ruszyć (sama tak miałam) ale przy mniej uporczywym bólu warto, a nawet należy ćwiczyć. A z takich domowych metod, które zawsze polecam są gorące kąpiele – bajka! Zawsze przynoszą mi ulgę, zwłaszcza w zimowym sezonie, kiedy bóle stawów się nasilają.

A jak u Was z bólem? Radzicie sobie z nim?