PRZEMYŚLENIA

Przemyślenia.

24 września 2018

Zrozumienie działa w dwie strony. Wymagamy od innych, żeby nas rozumieli. A czasem sami zapominamy, że pomimo tego, iż ktoś jest w 100 % zdrowy, też czasem potrzebuje wsparcia. A kto lepiej wczuje się w sytuację innego człowieka, niż my dźwigający na swoich barkach monstrum choroby.

Choroba uczy pokory. Jest dobrym nauczycielem życia. Mimo, iż przygniata oraz dewastuje nasze ciała i psychikę, doceniamy każdą naszą minutę, tutaj na ziemi. Po każdym zaostrzeniu wstajemy z kolan i żyjemy dalej. Przynajmniej się staramy, tzn… ja się staram. Bo nie mogę wypowiadać się za wszystkich. Każdy ma swój głos. Każdego należy wysłuchać. Bo każdy ma swoją historię.

Nie wiem, jak u Was, ale ja już przestałam narzekać na ból. Nie stękam, że mam palce jak kołki i ciężko mi się uczesać, czy ubrać. Nie mówię już nic o nieprzespanych nocach, ciągłych mdłościach po mtx, czy bezustannym zmęczeniu. A nie mówię, bo nikt nie słucha. Może jedynie mój 4-letni syn stara się mnie zrozumieć, kiedy mówię mu, żeby mnie nie łapał mocniej za dłonie, bo czuję przejmujący ból. Dzieci mają dar zrozumienia ale tylko wtedy, kiedy my dorośli traktujemy je poważnie.

Poznałam tyle ludzkich historii, że poddanie się w walce nawet nie przychodzi mi do głowy. Za to często zaświeca mi się czerwona lampka, że chyba jestem na etapie wypierania. Ten etap trwa u mnie długo, za długo. To coś jak misz-masz akceptacji i odrzucenia. Dwa pojęcia, które się wykluczają ale i pokrywają. Bo, ok wiem, że jestem chora ale nie zgadzam się żeby to zdominowało moje życie.

Pewien znany lekarz kazał mi odrzucić diagnozy. Skupić się tylko na objawach i nic nie szukać. Skrytykował fb grupy wsparcia. Mówiąc, że to wszystko działa na naszą świadomość. A kluczem do ozdrowienia jest mindfulness.

Każdy podąża swoją drogą. I wierzę, że tylko to, w co sam głęboko wierzy, może mu pomóc. Jest przecież tyle niesamowitych przypadków. Każdy inny ale wszystkie łączy moc wiary w siebie i w to co robi.